Wreszcie zamieszczam część zdjęć wakacyjnych z Karwii. Nie chcę przynudzać zbyt dużą ilością zdjęć w jednym poście, więc rozłożę to na dwa. Dziś część typowo plażowa a następnym razem bardziej jedzeniowa :P
Pobyt zaczął nam się trochę niemrawo, bo od deszczowej pogody a w dodatku całkiem mocno dawał o sobie znać wiatr.
Ale nawet taka pogoda nie przeszkadzała w czerpaniu frajdy z kopania dołków w największej widzianej jak dotąd w swoim rocznym życiu piaskownicy :)
Później na szczęście pojawiło się słońce i można było zacząć plażowanie...
Był nawet czas na chwilę zadumy spoglądając na płynący w oddali statek...
W co gorętszych porach można było wybrać się na przechadzkę po lesie.
Z samego plażowania ostatecznie i tak dużo nie wyszło, bo synek ząbkował i to z gorączką a dodatkowo dostał jakiejś infekcji gardła i musieliśmy odwiedzić miłą panią doktor w Jastrzębiej Górze (pozdrawiamy!) :)
Tak czy owak udało nam się wstrzelić w pogodę - nie upalnie, ale też i nie zimno, powiedziałabym że tak akurat. Szczególnie że nie jesteśmy wielbicielami całodziennego leżenia plackiem na plaży i smażenia się na skwarkę :)
sobota, 12 lipca 2014
czwartek, 26 czerwca 2014
czerwcowy misz masz
Czerwiec już się kończy a ja nie napisałam dotychczas żadnego posta. Musiałam się więc za to zabrać dziś, bo w weekend wyjeżdżamy nad morze :)
Z truskawkowych przetworów zrobiłam w tym roku 3 rodzaje: konfiturę truskawkową oraz truskawki z rabarbarem w wersji solo i w wersji z dodatkiem kardamonu.
Jeśli po powrocie z wakacji jeszcze mnie coś najdzie a truskawki nie będą w kosmicznych cenach (o ile w ogóle będą), to chętnie zrobiłabym jeszcze jakieś inne połączenie. Korcą mnie również poziomki, ale pewnie już ich nie będzie... za to nie ma mocnych, w tym roku muszę koniecznie zrobić konfiturę wiśniową, bo już chodzi za mną od długiego czasu.
Coś co również za mną chodziło, choć nie związanego z jedzeniem, to motyw kotwicy na wianku w salonie. Myślałam, że w tym roku sobie odpuszczę, ale jednak nie byłam w stanie tego przezwyciężyć i musiałam coś na szybko wyczarować :D
Niby nic takiego, ale od razu zrobiło mi się bardziej wakacyjnie w pokoju, w którym notabene przebywam większą część dnia. Sznur wokół kotwicy zaplotłam ze zwykłego pojedynczego cienkiego sznurka a samą kotwicę wycięłam z kolorowego bloku technicznego. Pracy mało, ale ważne że efekt zadowalający! Wiem, wiem... trochę postrzępione, ale serio jakoś mi to a specjalnie nie przeszkadza, szczególnie że całość wisi wysoko na ścianie. W końcu to miała być prowizorka.. no i jest.
No cóż, tym co wyjeżdżają życzę mile spędzonych urlopów a tym co zostają i zamierzają działać "przetworowo" życzę udanego wekowania i trafnych kompozycji smakowych. Ahoj... !
Z truskawkowych przetworów zrobiłam w tym roku 3 rodzaje: konfiturę truskawkową oraz truskawki z rabarbarem w wersji solo i w wersji z dodatkiem kardamonu.
Jeśli po powrocie z wakacji jeszcze mnie coś najdzie a truskawki nie będą w kosmicznych cenach (o ile w ogóle będą), to chętnie zrobiłabym jeszcze jakieś inne połączenie. Korcą mnie również poziomki, ale pewnie już ich nie będzie... za to nie ma mocnych, w tym roku muszę koniecznie zrobić konfiturę wiśniową, bo już chodzi za mną od długiego czasu.
Coś co również za mną chodziło, choć nie związanego z jedzeniem, to motyw kotwicy na wianku w salonie. Myślałam, że w tym roku sobie odpuszczę, ale jednak nie byłam w stanie tego przezwyciężyć i musiałam coś na szybko wyczarować :D
Niby nic takiego, ale od razu zrobiło mi się bardziej wakacyjnie w pokoju, w którym notabene przebywam większą część dnia. Sznur wokół kotwicy zaplotłam ze zwykłego pojedynczego cienkiego sznurka a samą kotwicę wycięłam z kolorowego bloku technicznego. Pracy mało, ale ważne że efekt zadowalający! Wiem, wiem... trochę postrzępione, ale serio jakoś mi to a specjalnie nie przeszkadza, szczególnie że całość wisi wysoko na ścianie. W końcu to miała być prowizorka.. no i jest.
No cóż, tym co wyjeżdżają życzę mile spędzonych urlopów a tym co zostają i zamierzają działać "przetworowo" życzę udanego wekowania i trafnych kompozycji smakowych. Ahoj... !
poniedziałek, 26 maja 2014
majowe urodziny cz.2
Na wstępie chciałam złożyć serdeczne życzenia dla wszystkich mam z okazji ich dzisiejszego święta! :)
U nas już po urodzinach córki (zdjęcia w poprzednim poście) oraz syna.
Jakoś nigdy specjalnie nie piekłam ciasteczek, takich kruchych. Zazwyczaj skupiałam się na ciastach. Owszem, czasem się zdarzyły jakieś kruche rogaliki, ale takich typowych ciasteczek nie brałam pod uwagę. Tym razem postanowiłam spróbować i tym sposobem powstały trzy rodzaje ciastek.
Pierwsze to ciasteczka waniliowe, drugie z bakaliami (orzechy pekan i rodzynki) a ostatnie ciasteczka owsiane z kokosem i sezamem. Sezam dodałam od siebie, w przepisie były tylko wiórki kokosowe, ale niestety nie miałam wystarczającej ilości a nie chciałam już specjalnie wychodzić do sklepu. Jednakże nie wpłynęło to na nie destrukcyjnie a w prost przeciwnie - bardzo smakowały :) Śmiem nawet stwierdzić, że były najlepsze z całej trójki ;)
Tort urodzinowy wzorowałam na tym tutaj, choć dodałam niechcący za dużo barwnika spożywczego :-/ No i w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie mam upieczonych rybek do dekoracji tortu z kruchego ciasta, więc zrobiłam prowizoryczne z lukru, ale oczywiście rybki lekko "spłynęły" :D zresztą nieistotne, bo tort był pycha (w środku bita śmietana bez żadnego barwnika oraz dżem z czarnej porzeczki).
A to pozostałe ciasta:
Jeśli chodzi o girlandę to połączyłam sznurkiem wycięte z kolorowego papieru technicznego samochodziki. Na szczęście przezornie zrobiłam to tydzień wcześniej, bo nie wiem jakbym się wyrobiła gdybym zostawiła to na ostatnią chwilę.
Spotkanie udane a dodatkowo tego samego dnia mieliśmy ślub znajomego, więc na prawdę był to dzień pełen wrażeń :)
U nas już po urodzinach córki (zdjęcia w poprzednim poście) oraz syna.
Jakoś nigdy specjalnie nie piekłam ciasteczek, takich kruchych. Zazwyczaj skupiałam się na ciastach. Owszem, czasem się zdarzyły jakieś kruche rogaliki, ale takich typowych ciasteczek nie brałam pod uwagę. Tym razem postanowiłam spróbować i tym sposobem powstały trzy rodzaje ciastek.
Tort urodzinowy wzorowałam na tym tutaj, choć dodałam niechcący za dużo barwnika spożywczego :-/ No i w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie mam upieczonych rybek do dekoracji tortu z kruchego ciasta, więc zrobiłam prowizoryczne z lukru, ale oczywiście rybki lekko "spłynęły" :D zresztą nieistotne, bo tort był pycha (w środku bita śmietana bez żadnego barwnika oraz dżem z czarnej porzeczki).
A to pozostałe ciasta:
Jeśli chodzi o girlandę to połączyłam sznurkiem wycięte z kolorowego papieru technicznego samochodziki. Na szczęście przezornie zrobiłam to tydzień wcześniej, bo nie wiem jakbym się wyrobiła gdybym zostawiła to na ostatnią chwilę.
Spotkanie udane a dodatkowo tego samego dnia mieliśmy ślub znajomego, więc na prawdę był to dzień pełen wrażeń :)
wtorek, 20 maja 2014
majowe urodziny cz.1
Post bardzo spóźniony, bo przed nami urodziny synka a ja dopiero teraz zamieszczam zdjęcia z urodzin córki :P Jakość zdjęć niestety nie jest zadowalająca, bo jak na złość miałam rozładowane obie baterie do aparatu. Oczywiście wcześniej włożyłam jedną do ładowania (aż tak ze mną źle nie jest hehe), ale gdy przyszło do robienia zdjęć i poszłam włożyć naładowaną baterię do aparatu, okazało się, że któreś z dzieci musiało wyciągnąć kabel ładowarki z kontaktu i bateria się nie naładowała :-/ No i tym sposobem musiałam jechać na końcówce starej baterii a jakość jest jaka jest...
Subskrybuj:
Posty (Atom)